Bezimienni.com
Start arrow Artykuły arrow M jak music
M jak music PDF Drukuj Email

By Marek Płatek, on 21-10-2007 09:54



Świat poszedł naprzód. Świat dla mas, a nie my dla świata! Czy muzyka ma być archaicznym wyjątkiem potwierdzającym regułę? Rozpieram się wygodnie w skajopodobnym fotelu na kółkach przed siedemnastocalowym monitorem i zamiast rozmyślać nad poprzednim zdaniem, rozgryzam drażetkę i popijam nektarem pomarańczowym składającym się z wody, aromatu, kwasu cytrynowego i bóg wie, z czego jeszcze. Fuck it! Szkoda czasu na refleksje.

Czas to pieniądz, a pieniądz to władza. Młodzi wiedzą o tym najlepiej. Granie w garażu na niedostrojonych gitarkach zginęło od kuli Kurta Cobaina. Brudne włosy, obszarpane jeansy i rozciągnięte swetry poszły do piwnicy. Szarość zakopaliśmy głęboko w ziemi. Środkiem wspomagającym cały ten proces był ostateczny krach komuny w kraju i powstanie prywatnych mediów. Wreszcie Państwo nie decydowało o tym, czego obywatel mógł i powinien słuchać i dlaczego Pegaz jest wartościowym programem kulturalnym.
Kilkanaście lat po Okrągłym Stole mamy kilkanaście stacji muzycznych w telewizji, kilkadziesiąt w radio i tysiące w Necie. Niemal każda komórka wyposażona jest w odtwarzacz mp3, a odtwarzacze iPod stają się równie popularne, jak zegarki. Muzyka towarzyszy nam w życiu codziennym. Stanowi tło podczas dojazdu do szkoły, uprzyjemnia robienie zakupów w ogromnych i kolorowych marketach, dostarcza wiedzy o otaczającym nas świecie.

Keine Grenzen

Można grzebać w reliktach prymitywnej przeszłości wypełnionej trzaskami czarnej płyty lub zaglądać z latarką do każdego garażu w poszukiwaniu ambitnego…no właśnie, czego? Historia Microsoftu dowodzi niezaprzeczalnie tezie, że jeśli coś jest dobre, to sprzeda się za każde pieniądze. Albo zostanie spiracone. Zapuszczam empetrójkę dopiero co ściągniętą z Netu i wystukuję rytm nogą. Muzyka Xzibita jest doskonała technicznie. Każdy bit wali w skronie subdźwiękami, nadaje tempo tętnicom, a zmysły drażnią pojękiwania czarnych piękności.
Świat zmalał. Nie ma granic. Postęp wymaga od nas nowości. Spocony tors Elvisa, marleyowskie dredy poszerzają tylko uśmieszek na mojej twarzy. To wszystko jest STARE. Czasy zamawiania czy poszukiwania jakiejś płyty już dawno minęły.

To muzyka ma dotrzeć do nas, a nie my do muzyki.
Wystarczy się otworzyć i chłonąć między regałami z płatkami kukurydzianymi, bombkami i szamponem przeciwłupieżowym, a stacją paliw rozświetloną w środku nocy niczym kosmodrom.
Trzymać się jednego idola, to stać w miejscu.
Dziś, kto stoi w miejscu, ten się cofa. Każda gwiazdka, celebritka, ma swoje pięć minut. Wystarczy – więcej nie trzeba. Był Michael Jackson, Bayer Full, Wiśniewski, Iwan i Delfin, wczoraj Doda, dziś Gosia Andrzejewicz, a jutro może kolejna odmiana Avril Lavigne. Jeśli ktoś sprzeda mniej niż parę tysięcy sztuk płyt, nie zasługuje na miano gwiazdy. Powinien zmienić profesję i zapomnieć o karierze, ponieważ nikt go nie będzie słuchać.
W zaformalinowanym kręgu krytyków i wy-znawców Muzyki przez duże „M”, niedoszła grafo-gwiazdka ma spore szanse na miano Artysty. Na szczęście, zwykły śmiertelnik nie będzie narażony na wysłuchiwanie tak miernych nagrań. Puści je kilkukrotnie jakiś stary redaktor w autorskiej audycji, w środku tygodnia, „w nocy o północy” i wspólnie ze słuchaczami w wyciągniętych swetrach, będzie się onalizował solówką w drugiej minucie i dwudziestej sekundzie. Nie tędy droga, panowie. Dziś muzyka to towar, który musi być urozmaicony i atrakcyjny. Dziś słuchacz, to Miłościwie Nam Słuchający….



   

Users' Comments  
 

Average user rating

 


Dodaj komentarz
Imię
E-mail
Tytuł  
 
Comment
 
Available characters: 600
   Notify me of follow-up comments
   
   

Brak komentarzy...



mXcomment 1.0.4 © 2007-2008 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Katalog stron INPLUS