| By Administrator,
on 24-07-2007 12:59
|
Tak to już w życiu bywa, że nawet najzagorzalszych kawalerów trafia… strzała fikuśnego Amorka.
Na pierwszej linii poległ nasz rodzynek, czy raczej rodzynkowa kawalerka, Agnieszka – stanęła na ślubnym kobiercu („Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka…!”), kształtując tym samym zespół w betonowym, maczomeńskim stylu. Testosteron walił ostro w struny i zionął ogniem z gardzieli twardzieli. Był czad! Let’s rock, baby… Mały figlarz miał kupę (w pieluchach) zabawy i cierpliwie celował. Trafił Jana („Johnny G. Good” chciałoby się zanucić), znanego z niesamowitych solówek na płycie „Pół żartem, pół serio” i z życia pół żartem. Trafił Andrzeja, nie odpuścił Markowi i Rafałowi. Rok 2008 będzie ostatecznym pożegnaniem Bezimiennych ze stanem wolnym. Czasy beztroski, zabawy, wycinania solówek, brzdąkania przy ognisku, lirycznego śmiechu nad śmierdzącą pieluchą niewątpliwie nadejdą ze zdwojoną siłą. Będzie nas przecież WIĘCEJ!!!
|
|
|
| Users' Comments |
|
Average user rating
|
|
Dodaj komentarz
|