Bezimienni.com
Start arrow Artykuły arrow Obiecanki-cacanki
Obiecanki-cacanki PDF Drukuj Email

By Wiktor Wandort, on 07-09-2007 16:53


To dotrzymywanie obietnic naprawdę im nie wychodzi. Kto jeszcze nie przywykł do takiego stanu rzeczy, ma prawo złościć się i słusznie narzekać. A przecież przepis na uniknięcie rozczarowań jest w sumie prosty: każdą kolejną „szumną” zapowiedź muzyków należy przyjąć z należytą dozą ostrożności, by nie rzec obojętności; parokrotnie przesiać przez sito wiarygodności i spokojnie poczekać na… następne obiecanki-cacanki.
 

Powiedzmy sobie szczerze: mało kto wierzy, że piąta płyta Bezimiennych ujrzy światło dzienne. Pojawiły się takie pogłoski – przyznaje Andrzej Wojaczek. - Kiedy ogłosiliśmy wydanie boksu podsumowującego naszą działalność. To mogło oznaczać tylko jedno: kończymy karierę, dając pożegnalny prezent w postaci niewykorzystanych dotąd nagrań. Cóż; ci, którzy tak myśleli byli w błędzie… Fakt, nie chodzimy już do ogólniaka, większość z nas ma swoje rodziny, masę innych spraw na głowie. Musieliśmy zreorganizować nasz system pracy.

Myślałem sobie, iż praca z pozycji wolnego strzelca to wymarzona konfiguracja ­– relacjonuje Andrzej. - Źle myślałem. Bez presji z zewnątrz, bez odgórnych nacisków ciężko zmusić się do czegoś, poświęcać czemuś czas dzień w dzień przez, powiedzmy, miesiąc.

Wydawało się, że zeszłoroczna reaktywacja zespołu po latach hibernacji uruchomi po pierwsze: lawinę nowych nagrań, po drugie machinę koncertową. Niestety, do niczego takiego nie doszło, choć byliśmy świadkami paru koncertów. Nie doczekaliśmy jednak żadnych nowych, premierowych nagrań. Niektórzy mieli za złe Wojaczkowi, iż całą swoją twórczą energię rezerwuje dla solowych projektów.

To nie do końca jest tak – odpiera zarzuty Andrzej. – Bezimienni, choć zawsze byli serio, nie zawsze serio podchodzili do swojej twórczości. To w głównej mierze była muzyka lekka i przyjemna. I jeśli mówiliśmy o rzeczach ważnych to po swojemu, trochę naiwnie, młodzieńczo..

Owszem, mogli „produkować” kolejne Bezimienne płyty. Zatracilibyśmy wówczas bezimienny styl, bezimiennego ducha. Lider przez długi czas z premedytacją odchodził od pogodnych tematów. Ubzdurałem sobie, iż wielkie działa rodzą się z bólu i niezgody na pewien określony stan. Postanowiłem „twórczo” piętnować to co złe, niesprawiedliwe…

Efektem tych postanowień są projekty Yeruzal, Clown i Cameleon. Kohelet byłby zachwycony tymi nagraniami – komentuje J.J. – Ociekają smutkiem, beznadzieją i czarnym nihilizmem. Naprawdę, przyprawiają o dreszcze.

Zrozumiałe, że eksplorującemu orbitę rozpaczy artyście nie po drodze było ze skoczną twórczością Bezimiennych. Na nawrót pozytywnych myśli musieliśmy poczekać. W międzyczasie nastąpił prawdziwy przewrót w prywatnym życiu muzyków związanych z Bezimiennymi; Agnieszka urodziła dwójkę dzieci, Jasiu także został ojcem pary szkrabów, w kolejce do ołtarza czekają Rafał z Markiem. Po swojemu nadchodzące zmiany skomentował Marek: Czasy beztroski, zabawy, wycinania solówek, brzdąkania przy ognisku, lirycznego śmiechu nad śmierdzącą pieluchą niewątpliwie nadejdą ze zdwojoną siłą. Będzie nas przecież więcej!!! Andrzej, szczęśliwy małżonek obserwował to wszystko i wyciągał wnioski. Cholera, jak ten czas leci. W przyszłym roku stuknie piętnasta rocznica naszej działalności. Trzeba to jakoś uczcić. Nie samymi weselami człowiek żyje. Przyznaje, że nieodległe doświadczenia sprowokowały go do przemyśleń, o których warto opowiedzieć. Ale przedtem należało rozliczyć się z przeszłością. Antologia była dobrym pomysłem. Pozwalała zamknąć pewien rozdział w naszym życiu, otworzyć nowe, czyste konto. Zaczęło się mozolne przeszukiwanie zespołowych archiwów, czasochłonne przywracanie do życia przykurzonych perełek. Uzbierało się tego około setki. Ich wydanie z pewności ukaże Bezimiennych w nowym, nieznanym dotąd świetle. Fani już zaczęli sobie ostrzyć pazury, jednakże ich entuzjazm ostudził komunikat ORS. Na premierę antologii będziemy musieli poczekać do przyszłego roku, kiedy to nastąpi prawdziwy wysyp zespołowych jubileuszowych „niespodzianek”.

Kiedy gaśnie nadzieja, zwykle pojawia się światełko w tunelu. Bezimienni nie byliby sobą, gdyby takiego światełka nie rozpalili. Dosłownie znikąd pojawiła się informacja o rozpoczęciu przez zespół prac nad nową płytą. Komunikat był bardzo lakoniczny: muzycy myślą o nowym wydawnictwie. Podjęli w tym kierunku odpowiednie kroki. Bracia milczą. Marek bawi za granicą (ponoć szlifuje nowe teksty). Bardziej rozmowny był J.J., jak się okazuje, producent nowych nagrań. Owszem, nagrywamy – przyznaje. – Nigdzie się nam nie śpieszy, więc prace postępują dość leniwie. Wyznaczyliśmy sobie jednak deadline’a. – podkreśla.  Musimy skończyć do świąt.

Czego możemy się spodziewać po nowej płycie? Nie mamy żadnych oczekiwań co do tych nagrań i to uznajemy za dobrą monetę. W przeszłości wszystko było zapięte na ostatni guzik, zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. Teraz jest inaczej, nie mamy żadnego konceptu. Zobaczymy dokąd nas taka strategia zaprowadzi… Podobno zarejestrowali już trzy piosenki. Wątpliwości budzi komentarz producenta: To takie zwariowane, żywiołowe numery o niczym konkretnym. Czyżby jakaś wolta stylistyczna? Jak powiedziałem: niczego nie zakładamy z góry.

Czytelnikom, którym po powyższym artykule krew zaczęła żywiej krążyć w żyłach, radzimy najpierw przesiać te "rewelacje" przez sito. Zawsze można przecież usłyszeć szydercze: "Obiecanki-cacanki"...

 


   

Users' Comments  
 

Average user rating

 

Brak komentarzy...

The comments are closed for this article.



mXcomment 1.0.4 © 2007-2008 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
Oceny: / 2
KiepskiBardzo dobry 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Katalog stron INPLUS