| By Andrzej Wojaczek,
on 06-06-2008 05:18
|
Bez żadnego ściemniania, bez zbędnego owijania w bawełnę, UCZCIWIE INFORMUJEMY, iż robimy sobie małą przerwę; innymi słowy bierzemy urlop, krótki bo krótki, absolutnie jednak konieczny! Statystyki nieubłaganie wskazują, iż w czerwcu br., aż 66% zespołu definitywnie porzuca stan kawalerski. Wobec powyższego faktu nie można przejść obojętnie, a już na pewno nie sposób skoncentrować uwagi w tych szczególnych dniach na trwającym procesie nagrywania. Stąd decyzja o urlopie.
Nadchodzi zmierzch pewnej epoki. Czas kawalerstwa kończy się bezpowrotnie, usuwa w niebyt ulotnej, płynnej jak magma i zmiennej jak kobieta pamięci. "Wspomnień nie da się wymazać", fakt ów niezaprzeczalny skłania jednak do refleksji nad różnicą, powiedziałbym opozycją często wypłowiałych, wytartych refleksów przeszłości wobec rzeczywistości rumianej i wyrazistej jak letni dzień. Nowe idzie... Coś się kończy, coś się zaczyna. Czy Nowa Era przełoży się na poważne zmiany w działalności naszego zespołu? Czy pod działaniem narkotyku małżeńskiego pożycia eksplodujemy nagle deszczem pomysłów? Czy od teraz nastąpi istny zalew rynku świeżutkimi jak bułeczki z piekarni dokonaniami Bezimiennych? Czas pokaże... Obyśmy tylko zdrowi byli! Dwóch nieopierzonych szczeniaków ("pisklęta" jakoś kłują oczy), którzy w połowie lat 90. tyrali kilka razy w tygodniu na próby do szkolnej pracowni, dziś zakłada własne rodziny. Z hukiem zatrzaskuje się brama singulare tantum. Ona i on to już państwo: Wojaczkowie, Płatkowie, Grzeniowie. Czyż nie? I na koniec jeszcze szczypta statystyk: było nas 5 - Agnieszka, Jasiu, Marek, Rafał i Andrzej. Na przestrzeni lat rodzina Bezimiennych znacznie się powiększyła - bocian nie próżnował. Razem z naszymi połówkami i pociechami naliczyłem nas 15. Wniosek: wykonaliśmy 300% normy! |
|
|