Bezimienni - Bezimienny Portal Metamuzyczny
Strona główna arrow Artykuły arrow Harry coraz bardziej chory...
Harry coraz bardziej chory... Email

By Andrzej Wojaczek, on 02-08-2007 12:38


Bez histerii, bez nerwowego odliczania dni do premiery, z przyjemnością jednak śledzę celuloidowe przygody młodego czarodzieja. Niedawno wybrałem się na piąty już odcinek serialu z pogranicza magii i fantazji. Z kina wyszedłem wielce usatysfakcjonowany. O żadnym rozczarowaniu nie było mowy. Wszystko (no, prawie wszystko) było w tym filmie na swoim miejscu, wrażenia nie psuł nawet (o dziwo!) polski dubbing, który dotąd przeważnie lekko odstraszał. Od pierwszych sekund filmu zostałem wręcz wessany w potterową rzeczywistość. Doskonałe klimatyczne zdjęcia Sławomira Idziaka, fantastyczna muzyka Nicolasa Hoopera (który świetnie poradził sobie z zastąpieniem na miejscu kompozytora Johna Williamsa), plejada gwiazd, pierwszorzędna gra aktorska (to już, zresztą, reguła tej serii) oraz zapierające dech w piersiach efekty specjalne złożyły się na piorunującą mieszankę, którą oglądało się z wypiekami na twarzy.

Fabuła jest z grubsza znana. Każda kolejna część filmu zbliża widza do kulminacyjnej konfrontacji między dobrem a złem. Która strona wygra? Mam nadzieję, że konwencja baśniowego moralitetu zostanie zachowana (w przeciwnym razie cóż to byłoby za rozczarowanie, strach pomyśleć!). Narracja prowadzona jest sprawnie, znać doskonałe rzemiosło. Atmosfera zagęszcza się; piąta część przygód Pottera jest jeszcze bardziej mroczna niż poprzednia Czara Ognia. Czarny Pan powrócił. Nęka sny udręczonego Harry’ego, podstępnie wykorzystuje jego słabości i młody wiek. Brawa należą się odtwórcy głównej roli; nie oszukuje, jest Harrym Potterem, któremu widz kibicuje.

Z ulgą przyjąłem fakt, iż twórcy odchodzą od konwencji młodzieżowego serialu pokroju Beverly Hills. Opowieść zmierza w kierunku rasowej mrocznej historii o dość uniwersalnym przesłaniu. Wspomniałem już o efektach specjalnych; robią imponujące wrażenie! Trudno wyobrazić sobie w tak barwny sposób niektóre sceny podczas czytania książki. Na tym polu film zyskuje wielką przewagę. Finał rozgrywający się w Departamencie Tajemnic to istny majstersztyk, walka między tymi dobrymi a tymi złymi to misz-masz Gwiezdnych Wojen, Matrixa i Siedmiu Samurajów. Wspaniała realizacja, dźwięk wtóruje obrazowi, pierwszorzędny mariaż techniki i emocji. To trzeba zobaczyć.

Co mnie urzekło? Oprócz wspomnianych filmowych „czarów” – aktorstwo; Wielki Inkwizytor Dolores Umbridge (babsztyl, którym – myślę – może się „poszczycić” niejedna zwykła szkoła), Bellatrix Lestrange demoniczna czarownica, niezawodny Allan Rickman w roli profesora Snape’a, charyzmatyczny Ralph Fiennes jako Lord Voldemort, siejący popłoch Weasleyowie rudowłosi bliźniacy, komputerowy olbrzym Graupek (jakże blado wypadają przy nim dinozaury Spielberga) oraz eteryczna Luna. Fascynują malownicze plenery, przytulne wnętrza (kuchni, w której Harry spędza święta wręcz im zazdroszczę!).

Polecam, ot co. Nie będziecie zawiedzeni. Chyba, że będziecie…


   

Users' Comments  
 

Average user rating

 


Dodaj komentarz
Imię
E-mail
Tytuł  
 
Comment
 
Available characters: 600
   Notify me of follow-up comments
   
   

Brak komentarzy...



mXcomment 1.0.4 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »