Bezimienni.com
Start arrow Gorące wieści! arrow ABRAHAM jedzie na Ukrainę...
ABRAHAM jedzie na Ukrainę... PDF Drukuj Email

By Wiktor Wandort, on 10-06-2007 09:04


 Kiedy przed sześcioma laty grupa zapaleńców postanowiła stworzyć autorski musical wzorowany na klasycznych rock-operach, mało kto wróżył im powodzenie. Dzisiaj, gdy artyści mają za sobą niezliczoną ilość koncertów, dwie wydane płyty oraz dwie oficjalne premiery, musical o dziejach Abrahama przekracza granice kraju, kierując się na Wschód…

 

 

 

A JA NIE...

 

Sobotni, zalany deszczem wieczór. Godzina 19:30. Zgromadzona publiczność w napięciu czeka na rozpoczęcie wznowionej po latach sztuki teatralnej o dziejach biblijnego patriarchy Abrahama. Słychać pokasływania, szuranie nogami, skrzypienie drzwi wejściowych – echo kroków spóźnialskich. Nagle dzwoni czyjaś komórka; wesoła melodyjka natrętnie wdziera się w pełen podekscytowania nastrój  wyczekiwania na pojawienie się aktorów. Ktoś nerwowo przeciska się w ławce, przykłada słuchawkę do ucha: „Nie mogę teraz rozmawiać! Mówiłem ci, żebyś nie dzwonił, daj mi spokój!” – rzuca do telefonu. Ludzie rzucają po sobie ukradkowe spojrzenia, rozlegają się znaczące chichoty. Chłopak ma nie więcej niż dwadzieścia lat, ubrany w skórzany płaszcz, torba przewieszona przez ramię – o dziwo! – kieruje się w stronę sceny. Na niej skromna scenografia: biurko, krzesło, jakieś plakaty zawieszone na ścianie, odtwarzacz płyt, parę książek, lampa. Chłopak rzuca torbę w kąt, niedbale osuwa się na krzesło, zapala lampę, przeskakuje po radiowych kanałach. Z głośników wylewają się strzępy dźwięków. Zapada konsternacja; przedstawienie już trwa. Anonimowy bohater miota się bez celu w swoim pokoju, symbolizującym teraźniejszość. Przyciska głowę dłońmi, gasi światło. W ciemnościach rozlega się muzyka. Ukryty w mroku zespół artykułuje myślową bitwę bohatera: A ja nie! Mnie to się nie podoba! Czuję jednak, że będę następny…Dźwięki milkną, światło pada na drzwi, z których wychodzi Abraham. Podpiera się laską, zbolałym głosem śpiewa: Wszystko mam, wszystko co mogłem mieć, lecz dziwny głos natrętnie brzmi – co dalej jest? Od tej pory publiczność śledzi losy biblijnego patriarchy, jest obserwatorem jego dylematów, wyjścia z Ur Chaldejskiego; towarzyszy świcie Abrahama w wędrówce przez pustynię. Jest świadkiem zawarcia przymierza Boga z Abrahamem, narodzin Izaaka, zburzenia Sodomy i Gomory, na równi z głównym bohaterem przeżywa próbę, jakiej został poddany Abraham. Wreszcie – na końcu – doświadcza swoistego katharsis. Przeszłość z teraźniejszością przenikają się, uświadamiają uniwersalizm tej niezwykłej historii…

 

Pomysł rock-opery o dziejach Abrahama zrodził się latem 2000 roku. Inicjatorem projektu był ówczesny wikariusz parafii w Jejkowicach k/Rybnika ks. Adam Sekściński. Wraz z grupą młodych zapaleńców stworzył ogólny zarys przedstawienia, napisał scenariusz. Stroną muzyczną zajął się współtwórca scenariusza, lider grupy Bezimienni Andrzej Wojaczek, który na potrzeby sztuki napisał kilka piosenek oraz zaadoptował utwory już znane, w których zmieniono odpowiednio tekst. W prace nad przedstawieniem włączyli się chętnie młodzież i dorośli; w rolę Abrahama wcielił się brawurowo Dariusz Podleśny, na co dzień nie związany ze sceną przedsiębiorca budowlany. Powołano również specjalną grupę muzyczną, pełniącą rolę chóru komentującego najważniejsze sceny. Premiera sztuki na początku 2001 roku odbiła się szerokim echem. Grupa koncertowała w wielu miejscach Śląska i Podbeskidzia, wszędzie życzliwie przyjmowana.

 

RUSZAJ, RUSZAJ…

 

Blisko sześć  lat później od daty pierwszej premiery, ta sama grupa zapaleńców postanowiła reaktywować  Abrahama. I znów jak dawniej, tym, który zjednoczył wokół siebie artystów-amatorów okazał się wikary parafii. ks. Michał Matysik, mający za sobą doświadczenia w seminaryjnym teatrze. Latem 2006 roku otoczył się miejscowymi artystami. Pierwsza organizacyjne spotkanie odbyło się na początku września. Klamka zapadła: premierę zaplanowano na 11 listopada. Wspomina jeden z aktorów: Pamiętam konsternację, jaka zapadła po tych słowach. Darek „Abraham” Podleśny wzniósł oczy do nieba i zawołał: „Módlmy się aby miesiąc trwał dwa miesiące”. Rozpoczęły się gorączkowe przygotowania: nowy szef grupy dokonał zmian w tekście scenariusza, wydobył z niego najbardziej dynamiczne elementy, położył większy nacisk na grę aktorską, na gestykulację, artykulację. Zadbał o atrakcyjną scenografię: koce, namioty, rekwizyty imitujące skały i elementy otoczenia. Przygotował wizualizacje, które w trakcie przedstawienia wyświetlano na telebimie, zaprojektował foldery-programy reklamowe. Każdy z wykonawców przygotował dla siebie wspaniały, barwny strój. Dzięki bezinteresownej pomocy przyjaciół, na scenie udało się zgromadzić sprzęt o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych: profesjonalne nagłośnienie, reflektory, instrumenty muzyczne. Oświetleniem kierował współtwórca scenariusza Karol Tomanek, muzyk zaczynający swą karierę w Bezimiennych. Nad stroną muzyczną tradycyjnie czuwał Andrzej Wojaczek. Przearanżowaliśmy całą ścieżkę dźwiękową – wspomina. – Przez dwa miesiące praktycznie codziennie spotykaliśmy się z bratem  po pracy i programowaliśmy nagrania. Myślę, że warto było… Prace nad ścieżką dźwiękową przebiegały w kilku etapach: najpierw Andrzej, starszy z braci Wojaczków zarejestrował wszystkie partie instrumentów, prócz gitary elektrycznej, którą nagrał znakomity gitarzysta Michał Tomanek; drugi z braci Rafał Wojaczek – absolwent krakowskiej realizacji dźwięku i akustyk w Domu Kultury w Raciborzu, w powstanie płyty włożył całe serce: zmiksował nagrania, nagrał wszystkie efekty dźwiękowe, odpowiadał za stronę techniczną musicalu, nagłośnienie, akustykę. Ostatnim etapem nagrywania płyty było zarejestrowanie partii wokalnych. Piękną okładkę oraz plakaty reklamowe zaprojektował etatowy grafik Bezimiennych i przyjaciel Zenon Nowak.  Kursując na linii: miejsce prób – drukarnia, ksiądz Michał spalił  niejeden bak benzyny. – Pal  licho benzynę – wspomina. – Ważne, że zdążyliśmy na czas. Okładki i foldery odebrałem w dniu premiery.

 

CO CZEKA MNIE?

 

Listopadowa premiera „Abrahama” niosła ze sobą daleko idące konsekwencję. Pomijając zatrważającą ilość koncertów oraz zaproszeń, tę najważniejszą zaplanowano na przełom czerwca i lipca. Godziny spędzone pod telefonem, dziesiątki e-maili, esemesów, spotkań i wyjazdów przyczyniły się zorganizowania dwutygodniowego tournee po Ukrainie. Planowana trasa obejmuje ponad cztery tysiące kilometrów, kilkanaście miejsc do zwiedzenia, koncerty, spotkania z Polonią, przedstawicielami władz, wywiady dla prasy i radia a także rejestrację telewizyjną oraz nagranie płyty koncertowej. Nasz specjalny wysłannik będzie relacjonował dla Was tę wyprawę.


   

Users' Comments  
 

Average user rating

 


Dodaj komentarz
Imię
E-mail
Tytuł  
 
Comment
 
Available characters: 600
   Notify me of follow-up comments
   
   

Brak komentarzy...



mXcomment 1.0.4 © 2007-2008 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Nowości
Muchachos

Bezimienni - Muchachos, posłuchaj

01. BEZIMIENNI - Znam


02. BEZIMIENNI - Dziewiąta zero pięć


03. BEZIMIENNI - Hej, powiedz mi



03. BEZIMIENNI - Dwa spokojne dni


Profesjonalny EMAIL MARKETING
Odwiedziło nas:
Dzisiaj108
Wszystkie63189